Wiersze

„Wiem jak to jest…”

Wiem jak to jest być zagubioną,
Wciąż widzieć znaki zapytania.
Wiem jak to jest być zranioną,
Czuć się nie ważną i nie widzianą.
Wiem jak to jest czuć odrzucenie,
Przeszywające do szpiku kości.
Wiem jak to jest być w cieniu,
I nie czuć do siebie miłości.
Wiem jak to jest być w depresji,
Bać się własnego lęku.
Wiem jak żyć w nieustannej presji,
Nie słyszeć dobrego słowa dźwięku.
Wiem jak to jest podnieść się z kolan,
Z popiołów powstać jak feniks.
Wiem jak to jest postawić na siebie,
Życie na wskroś, całkowicie odmienić.
Wiem jak to jest zobaczyć blask,
Tam gdzie mrok wypełnia wszystko.
Wiem jak to jest latać wysoko,
I wiem jak upaść niżej niż nisko.
Od lewej do prawej znam życia kolory,
Maluje nimi piękne obrazy,
Na niektórych królują potwory,
A na innych cudowne krajobrazy.
Wiem jak to jest słyszeć szept swojej duszy,
Autentycznie, otwarcie, nie mieć nic do ukrycia.
Wiem jak to jest z odwagą przed siebie ruszyć,
Zaufać sobie i przestać bać się życia.

PicsArt_01-13-06.26.29.jpg„Urodziłaś mnie mamo…”

Urodziłaś w bólach, w trudach, moje małe ciało,
Wykarmiłaś, przytulałaś, dla mnie to za mało.
Bo ja czułam droga mamo wszystkie Twoje lęki,
Emocjonalne braki, rany i Twoje udręki.
To nie Twoja wina mamo, że niesiesz to brzemię,
Przekazywane sobie po cichu z pokolenia na pokolenie.
Ja otrzymałam je również, pod płaszczem nieświadomości,
Obciążyło me barki, pozbawiło poczucia własnej wartości.
Lecz urodziłaś mnie mamo, bym przerwała krąg milczenia,
Bym zerwała wreszcie łańcuchy cyklicznego cierpienia.
Urodziłaś mnie mamo bym uporem i odwagą,
Położyła kres przemocy, poniżaniu i zniewagom.
Urodziłaś mnie mamo bym znów mogła po latach,
Narodzić się na nowo i jak feniks latać.

„Do narcyza”

Byłeś ideałem, marzeń spełnieniem,
Jesteś koszmarem i mrocznym cieniem.
Byłeś miłością i wyzwoleniem,
Jesteś iluzją, czystym cierpieniem.
Byłeś nie gasnącą nigdy nadzieją,
Jesteś mordercą duszy, beznadzieją.
Byłeś tak cudny, tylko w mojej głowie,
Mówiłeś pięknie, skończyło się na słowie.
Zainscenizowałeś odpowiedź na moje marzenia,
Dodałeś szczyptę szantażu, złudzenia.
Coś mi się wydawało? Nie miałam racji?
Byłeś istnym mistrzem manipulacji.
Coś ze mną nie tak? Zwariowałam?
Nie, w narcyzie się zakochałam.
Byłeś i jesteś w całej swej naturze,
Potworem i wilkiem w owczej skórze.
Zabierasz ludziom ich sens istnienia,
Energię życiową, tożsamość, marzenia…
Żałosny człowieku, w swym zaprzeczeniu,
Żyjesz we własnym narcystycznym cieniu.
Mimo wszystkich spędzonych z tobą lat,
Ja żyję, ja czuję, tyś pusty… SZACH MAT!

PicsArt_06-23-10.21.12

28468244_211382246267935_6526433611270673825_n